No i znowu narobiłam sobie zaległości w pisaniu.. A każdy dzień przynosi teraz coś nowego :)
Przede wszystkim Pola nauczyła się swojego imienia - choć co prawda bardziej brzmi to jak 'Poja', ale lepsze to niż 'Pupa' :) Coraz lepiej nam się komunikuje: 'pu' to puzzle, 'bzium' to nasza nowa zabawa zaczerpnięta prosto z zajęć, na które chodzimy. Polega na posadzeniu małej na kocyku i ciągnięciu owego kocyka po całym mieszkaniu. Do tego dochodzą prawie codziennie jakieś nowe słówka: dzidzia, dziadzia, baja (bajka), czi (to po prostu 'nakaz' czytania bajeczki). Do tego nauczyła się wołać 'si', choć póki co w większości wypadków woła już po fakcie, ale i tak nie jest źle. Najważniejsze, że wie co owe 'si si' znaczy, bo łapie się wtedy wymownie za swoje hm - krocze i biegnie do łazienki :)
Do tego doszedł nam poranny koszmarek - ubieranie się! Do tej pory nie było z tym najmniejszych problemów. Ale od paru dni wygląda to tak: wyciągam z komody koszulkę w paseczki - słyszę 'Nie nie', wyciągam kolejną - z wróżką, słyszę to samo 'Nie, nie' , wszystkie bodziaki, koszulki, które nie posiadają nadruku zwierzątka są na 'Nie nie'. . Do tej pory ubieranie się zajmowało nam 2 minuty, teraz czasem i 20! Bo to nie, tamto też nie.. Ech, rośnie nam mała damulka..
:)
Do tego doszedł nam poranny koszmarek - ubieranie się! Do tej pory nie było z tym najmniejszych problemów. Ale od paru dni wygląda to tak: wyciągam z komody koszulkę w paseczki - słyszę 'Nie nie', wyciągam kolejną - z wróżką, słyszę to samo 'Nie, nie' , wszystkie bodziaki, koszulki, które nie posiadają nadruku zwierzątka są na 'Nie nie'. . Do tej pory ubieranie się zajmowało nam 2 minuty, teraz czasem i 20! Bo to nie, tamto też nie.. Ech, rośnie nam mała damulka..
:)
Typowa kobieta :) ja tam się jej nie dziwię :)
OdpowiedzUsuńŚciskamy :)
Witamy w klubie! "Mama Ci da najpiękniejsze ubranka" - tak jest u nas codziennie:) Pola powoli Wam wkracza do klubu gadułek, w którym nasz już jakiś czas siedzi:) buźka
OdpowiedzUsuńnoo wydaje mi sie, ze to przejsciowe ;)) minie jej... u nas na szczescie juz ten problem z glowy mamy, ale na dwor jak idziemy to czasem jest placz;/
OdpowiedzUsuńWiesz, to chyba bunt dwulatka się nazywa. Zaczyna się okres wszystkiego na nie, horror innymi słowy. Tu podpowiem nie z doświadczenia ale z zaobserwowania i z zaczytania, że najlepszym sposobem na taką asertywność jest dać dwie rzeczy do wyboru, tak by dziecko nie miało szansy odpowiedzieć nie.
OdpowiedzUsuńTak się wymądrzam, a nie wiem, jak to u nas będzie, jak zaczną się czasy ze słowem nie, hehhe
pozdrawiam cieplutko
pewnie bierze z Mamy przykład :p co do ubierania się :p
OdpowiedzUsuńo tak każdy dzień przynosi cos niesamowicie nowego
Ja tez to przechodzę :) Nie lubią sie te nasze dzieciaczki ubierać :) Mój dodatkowo uwielbia latać na golasa! :) Jest wtedy mega szczęśliwy! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Katarina z Boryskiem
www.pierwszaciaza.blog.onet.pl