Suwaczek

Suwaczek z babyboom.pl

sobota, 26 maja 2012

Słownictwo i Dzień Matki :)

Nasza córcia z każdym dniem poznaje i powtarza nowe słówka, z czego jesteśmy niezmiernie dumni :) A co za tym idzie, coraz częściej zaczynają się pojawiać się wesołe sytuacje i scenki jak chociażby ta sprzed 2 dni:
Bączek siedzi na nocniczku i robi kupkę. W pewnym momencie bierze misia, którzy leży obok, prawie go wsadza między swoimi nogami do nocniczka i poważnym głosem mówi: 
- Popats misiu, popats. Duzia KUPAAAA!" :) Dobrze, że nos się misiowi od tej kupy nie ubrudził ;)

A z okazji dzisiejszego święta, życzę Wam wszystkim dużo uśmiechu, radości ze wspólnego spędzania czasu z maluchami, czasu dla siebie i szczęścia :)

wtorek, 22 maja 2012

Prezentowe pomysły i strach przed snem

Nawiążę do wcześniejszego posta. Co Bączek lubi robić? Ano wszystko ją cieszy 'przez chwilę'. Była już fascynacja puzzlami (ale bez euforii), klocki Duplo mamy i jak na razie średnio za nimi przepada, rowerek ma, ale taki na 3 kółkach, który rośnie wraz z dzieckiem  (Smart Trike). Lalki nie za bardzo ją kręcą, prędzej autka i koparki :) Zjeżdżalnia, piaskownica, huśtawka - to jest teraz TO! Ale nie mieszkamy w domu, nie mamy ogródka, więc te 3 rzeczy odpadają! Pluszaki ma, raz z nimi śpi, raz nimi rzuca. Fascynacja kredkami i farbami minęła. Myślałam o hulajnodze, ale M. stwierdził, że na hulajnodze łatwo się wywrócić, a jak nasz Bączek ma szczęście do upadków, to nie ułatwiajmy jej tego jeszcze bardziej.. Tak naprawdę to małej pewnie wystarczyłaby łąka, piłka i już mamy zabawę. To jej zafundujemy z pewnością (no chyba, że pogoda nam popsuje plany), ale chcielibyśmy też jej coś sprezentować :) Myślałam o rowerku biegowym, ale hm, może ktoś ma lepszy pomysł? :)

A u nas od 2 dni odbywają się wieczorne sceny. Nie wiem co się stało, ale mała nie chce spać w swoim łóżeczku. Jest płacz, są spazmy, no cyrk! Biegnie do naszej sypialni i chce spać w naszym łóżku! Wczoraj 'przekupiłam' ją, siadłyśmy na kanapie, poczytałam jej bajkę i w końcu zasnęła na kanapie obok mnie. Dziś - M. stwierdził, że nie ma opcji, ma zasnąć w swoim łóżku. Jasne, żeby to jeszcze było takie proste! A tu mała ryczy, pręży się, rzuca zabawkami, nic tylko na rączki, 'Maaamusiaaaaa' i spazmy! Nie mam pojęcia co się stało i dlaczego nagle łóżeczko ją gryzie! Płakała i płakała, w końcu wyjęłam ją z łóżeczka, wzięłam na rączki, 'Mamusiu" i "Mamusiu". Jak się przykleiła do mnie to odkleić się nie chciała, cała spocona, bidulka, nie mam pojęcia co się dzieje! Myślałam, że może jak ją trochę poprzytulam to jej przejdzie, ale gdzie tam! W końcu położyłam ją na kanapie w dużym pokoju, przykryłam kołderką i w 2 minuty zasnęła. Być może jest tak jak mówi M., że jestem za miękka. Ale po całym dniu pracy naprawdę nie miałam siły i serca, aby słuchać przez 15 minut non stop płaczu dziecka. Płakała w łóżeczku, skakała w nim ze złości, a po jej ostatnich upadkach naprawdę się boję, żeby sobie czegoś poważnego nie zrobiła. W pokoju było ciemno, wystarczyłoby żeby źle w tych swoich podskokach wylądowała i walnęła szczęką o brzeg łóżeczka.. Sorry, więcej nieszczęść i połamanych zębów nam nie trzeba :/ Poza tym nie wiem co mielibyśmy zyskać dając dziecku się wypłakać w łóżku? Przecież o coś musi chodzić! Do tej pory nie było takich problemów z zasypianiem! Może coś jej się wcześniej śniło złego? Może się jakoś uderzyła o szczebelki? Przecież tak samo, z powietrza nagle by jej się to nie wzięło! M. twierdzi, że mała sprawdza gdzie jest granica. No jakoś ta teoria do mnie nie przemawia! Nie chodzi o to, że coś chce, a my jej nie chcemy tego dać i próbuje na nas coś ugrać. Chodzi o to, że na hasło 'łóżeczko' dziecko reaguje płaczem! Moja teoria jest taka, że trzeba to przeczekać, może za pare dni jej przejdzie? Mam taką nadzieję...

poniedziałek, 21 maja 2012

ADHD oraz co proponujecie na prezent dla 2latki?

Ja nie wiem, ale trafił nam się chyba jakiś bardzo ruchliwy egzemplarz dziecka. Pola jak idzie to jak taran - nie patrzy pod nogi, pędzi jak czołg! W związku z tym zdarza jej się potknąć o 'coś' co leży na jej drodze często. Na domiar złego, nasza córka nie chodzi - ona biega! No, bo przecież szkoda czasu na chodzenie :) Wszystko musi być szybko-szybko (to chyba po mamusi ;) Na pupie minuty nie usiedzi, wszędzie jej pełno, wszędzie zostawia ślady swojej obecności - zabawki, książeczki, kartki, kredki.. Sprzątamy po niej sporadycznie, generalnie woli robić to sama (na szczęście) i nawet nie lubi jak się jej w tym pomaga, co mnie baardzo cieszy :) Zwłaszcza jak widzę fragmenty 'Surowych rodziców', jak rodzice się żalą, że dzieci nic w domu nie robią. Jak od nich nie wymagali nic od małego, to czego się teraz spodziewają? ..
W każdym bądź razie weekend zakończyliśmy kolejnym upadkiem :/ Wczoraj poszliśmy na spacer nad Wisłę. Trzymałam Polcię prawie przez całą drogę za rękę, bo było sporo ludzi na alejkach, sporo rowerzystów. Ale w pewnym momencie ją puściłam, żeby dziewczyna poczuła trochę wolności i pobiegała po trawce, zerwała jakieś kwiatuszki.. Ledwo ją puściłam, zrobiła 2 kroki i bach, upadła na kolanka i na ręce. Dobrze, że jej ubrałam spodenki 3/4, bo kolanka zostały uratowane i tylko spodnie się pobrudziły. Za to jakoś pechowo wylądowała mała rączkami na trawie i rozcięła sobie leciutko lewą dłoń :/ Niby nic, ale wbił jej się jakiś brudek pod skórę i chyba ją to bolało, bo zaczęła sama się w to miejsce drapać i zrywać skórę. A na koniec dnia bawiła się koparką, uciekły jej rączki i upadła na buźkę. Myślałam, że dostanę zawału, bo patrzę, a tu krew się jej z buźki leje! Serce mi stanęło, bo pierwsze co mi przysżło do głowy to oczywiście ząbek. Na szczęście okazało się, że jedynki całe, a jedynie górną wargę sobie od środka rozcięła.. Ja nie wiem, ale ta nasza Polcia co chwilę się potyka, upada. Rozumiem, że nie unikniemy strupów i siniaków na kolanach i łokciach. Sama ich miałam sporo jak byłam mała. Ale dlaczego Pola jak upada to się jakoś nie asekuruje i leci na twarz??

Za to z dobrych wieści możemy się pochwalić piękną mową! :) Jeszcze miesiąc temu Pola ledwo wypowiadała 2-wyrazowe zdania. Teraz składa już kilka wyrazów 'do kupy', codziennie w jej słowniku pojawia się kilka nowych słów, coraz lepiej można sobie z nią porozmawiać i się dogadać :) Cieszy mnie też to, że dzięki temu, że Polcia staje się coraz bardziej kontaktowa, to M. więcej czasu z nią spędza.

A jak tam minął Wam weekend? :) U nas wycieczkowo i słonecznie. Mam nadzieję, że kolejny nie będzie gorszy! 

Btw: Mam pytanie do tych z Was, które mają dzieci w wieku 2 latka+. Co Wasze dzieci dostały w prezencie na II-gie urodziny? Polusiowe święto zbliża się wielkimi krokami i szczerze mówiąc nie mam pomysłu na prezent dla niej. Na pewno sprawimy jej większe łóżko. Myślałam też o hulajnodze, ale nie wiem czy to taki dobry prezent? A po drodze mamy też Dzień Dziecka! No i nie dość, że sami musimy coś dla małej wymyśleć, to jeszcze reszta rodziny już nas zarzuciła pytaniami co małej by sprawiło najwięcej radości? Hm, na pewno prywatna zjeżdżalnia i dmuchany zamek do skakania, tyle że nie wiem, gdzie byśmy to w naszym mieszkaniu pomieścili :) No i na pewno kotek lub piesek wywołałyby uśmiech na jej twarzy, ale psa już jednego mamy i szczerze mówiąc momentami ledwo żyje, więc kolejne zwierzę jest u nas raczej niemile widziane .. ;)