Ja nie wiem, ale trafił nam się chyba jakiś bardzo ruchliwy egzemplarz dziecka. Pola jak idzie to jak taran - nie patrzy pod nogi, pędzi jak czołg! W związku z tym zdarza jej się potknąć o 'coś' co leży na jej drodze często. Na domiar złego, nasza córka nie chodzi - ona biega! No, bo przecież szkoda czasu na chodzenie :) Wszystko musi być szybko-szybko (to chyba po mamusi ;) Na pupie minuty nie usiedzi, wszędzie jej pełno, wszędzie zostawia ślady swojej obecności - zabawki, książeczki, kartki, kredki.. Sprzątamy po niej sporadycznie, generalnie woli robić to sama (na szczęście) i nawet nie lubi jak się jej w tym pomaga, co mnie baardzo cieszy :) Zwłaszcza jak widzę fragmenty 'Surowych rodziców', jak rodzice się żalą, że dzieci nic w domu nie robią. Jak od nich nie wymagali nic od małego, to czego się teraz spodziewają? ..
W każdym bądź razie weekend zakończyliśmy kolejnym upadkiem :/ Wczoraj poszliśmy na spacer nad Wisłę. Trzymałam Polcię prawie przez całą drogę za rękę, bo było sporo ludzi na alejkach, sporo rowerzystów. Ale w pewnym momencie ją puściłam, żeby dziewczyna poczuła trochę wolności i pobiegała po trawce, zerwała jakieś kwiatuszki.. Ledwo ją puściłam, zrobiła 2 kroki i bach, upadła na kolanka i na ręce. Dobrze, że jej ubrałam spodenki 3/4, bo kolanka zostały uratowane i tylko spodnie się pobrudziły. Za to jakoś pechowo wylądowała mała rączkami na trawie i rozcięła sobie leciutko lewą dłoń :/ Niby nic, ale wbił jej się jakiś brudek pod skórę i chyba ją to bolało, bo zaczęła sama się w to miejsce drapać i zrywać skórę. A na koniec dnia bawiła się koparką, uciekły jej rączki i upadła na buźkę. Myślałam, że dostanę zawału, bo patrzę, a tu krew się jej z buźki leje! Serce mi stanęło, bo pierwsze co mi przysżło do głowy to oczywiście ząbek. Na szczęście okazało się, że jedynki całe, a jedynie górną wargę sobie od środka rozcięła.. Ja nie wiem, ale ta nasza Polcia co chwilę się potyka, upada. Rozumiem, że nie unikniemy strupów i siniaków na kolanach i łokciach. Sama ich miałam sporo jak byłam mała. Ale dlaczego Pola jak upada to się jakoś nie asekuruje i leci na twarz??
Za to z dobrych wieści możemy się pochwalić piękną mową! :) Jeszcze miesiąc temu Pola ledwo wypowiadała 2-wyrazowe zdania. Teraz składa już kilka wyrazów 'do kupy', codziennie w jej słowniku pojawia się kilka nowych słów, coraz lepiej można sobie z nią porozmawiać i się dogadać :) Cieszy mnie też to, że dzięki temu, że Polcia staje się coraz bardziej kontaktowa, to M. więcej czasu z nią spędza.
A jak tam minął Wam weekend? :) U nas wycieczkowo i słonecznie. Mam nadzieję, że kolejny nie będzie gorszy!
Btw: Mam pytanie do tych z Was, które mają dzieci w wieku 2 latka+. Co Wasze dzieci dostały w prezencie na II-gie urodziny? Polusiowe święto zbliża się wielkimi krokami i szczerze mówiąc nie mam pomysłu na prezent dla niej. Na pewno sprawimy jej większe łóżko. Myślałam też o hulajnodze, ale nie wiem czy to taki dobry prezent? A po drodze mamy też Dzień Dziecka! No i nie dość, że sami musimy coś dla małej wymyśleć, to jeszcze reszta rodziny już nas zarzuciła pytaniami co małej by sprawiło najwięcej radości? Hm, na pewno prywatna zjeżdżalnia i dmuchany zamek do skakania, tyle że nie wiem, gdzie byśmy to w naszym mieszkaniu pomieścili :) No i na pewno kotek lub piesek wywołałyby uśmiech na jej twarzy, ale psa już jednego mamy i szczerze mówiąc momentami ledwo żyje, więc kolejne zwierzę jest u nas raczej niemile widziane .. ;)